strony internetowe zabrze, gliwice

Trzy kropki: Mecz ze Stoke

W najnowszych „Trzech kropkach” AdamR, Mleko i Raf opowiadają o najciekawszych aspektach wtorkowego meczu ze Stoke, Chwalimy Lallanę, Hendersona (choć tu pojawia się i łyżka dziegciu), jednak nie wszystkie elementy oceniliśmy aż tak pozytywnie. Zapraszamy do lektury!

– O ogólnym przebiegu meczu… (Raf)

Początek spotkania ewidentnie należał do piłkarzy Stoke. Groźnie kontrowali i wykorzystywali destabilizację w drugiej linii oraz błędy w komunikowaniu się w defensywie the Reds. Szczególnie nie powalała postawa Hendersona, którego za mocne i zagrywane nie w tempo podania motywowały do przeprowadzenia eksperymentu, czy lot z trzeciego piętra bloku da się zakończyć telemarkiem. Wszystko zmieniła 35. minuta, w której nie tylko potwierdził swoją klasę Lallana, ale świetnymi podaniami popisali się także Milner i Origi. Od tego momentu aż do końca spotkania Garncarze przestali istnieć, a do całej zabawy włączali się kolejni gracze Liverpoolu. Najpierw Firmino swoim golem tuż przed przerwą, później Henderson, po którego podaniu do Divocka padł samobój, by ostatecznie przechwytem załatwił Shawcrossa Sturridge, który wszedł kilkadziesiąt sekund wcześniej.

– O nie pierwszym w ostatnim czasie apatycznym początku meczu… (Mleko)

Podopieczni Kloppa nie po raz pierwszy w tym sezonie rozpoczęli spotkanie na wstecznym biegu. Sytuacja ta powinna lekko niepokoić Niemca, jednak fakt że z każdą upływającą minutą zespół rozpędza się jak dobry bolid Formuły 1, rekompensuje ospały początek. Wiele drużyn nie potrafi wykorzystać bierności the Reds w początkowej fazie meczu, lecz zaskakująco ofensywnie ustawione Stoke zdążyło napędzić stracha gospodarzom. Całe szczęście gol Waltersa podziałał jak płachta na byka. Nie zmienia to faktu, iż nad tym problemem należy się pochylić i poszukać rozwiązania. Nie zawsze rywal pozwoli nam odrobić straty i zgarnąć komplet punktów. Zwycięstwa po odrobieniu strat zawsze smakują lepiej, niemniej proszę Was piłkarze, dbajcie o zdrowie kibiców…


– O Lallanie, aktualnie „Angliku w najlepszej formie”… (Raf)

Do słów Southgate’a można jeszcze dodać, że jest to obok Mané nasz najlepszy piłkarz w obecnym sezonie. Pierwszy pod kątem asyst (6), drugi pod względem bramek (7) i odbiorów (47). Świetnie łączy umiejętność operowania piłką z poruszaniem się bez futbolówki i nakładaniem pressingu na rywala. Oklaski należą się również Kloppowi, który znalazł idealną formułę dla Anglika. Szczególnie widać to w kontekście dosyć często przydarzających się drobnych urazów, mimo których Adam szybko wraca do wysokiej dyspozycji. Dosyć istotną kwestią jest też to, że klub nie będzie miał większych problemów z zatrzymaniem zawodnika o jego profilu w wieku 28 lat. Obowiązkowa pozycja w Fantasy Premier League.

– O przełamaniu się Sturridge’a… (AdamR)

Takiego Daniela Sturridge’a chciałbym oglądać częściej. Anglik wszedł z ławki i chwilę później umieścił piłkę w siatce. Zachował się jak rasowy drapieżnik, który najpierw zaczaił się na swoją ofiarę, a następnie bezwzględnie ją wykończył. Było to bardzo ważne trafienie zarówno dla niego (pierwsza ligowa bramka w tym sezonie), jak i dla całej drużyny (prowadzenie różnicą trzech bramek pozwoliło uspokoić grę i odetchnąć z ulgą). Oprócz strzelonej bramki moją uwagę przykuło coś jeszcze. Uśmiech na twarzy Daniela i radość z gry. Lekkość, z jaką poruszał się po murawie i finezja z jaką zagrywał futbolówkę do swoich partnerów. Liczę na więcej takich występów Anglika!


– O Hendersonie dyskretnie trzymającym w ryzach całą strefę środkową… (Mleko)

Hendo w tym sezonie wyrasta na postać cichego bohatera, ukrytego za efektownie grającą ofensywą. Jego wielka siła spokoju i dbałość o każde podanie sprawiają, że tak naprawdę to on daje początek wielu bramkowym akcjom. Rola Jordana w drużynie, choć mniej widoczna, staje się coraz bardziej niezbędna. Ku zaskoczeniu wielu stał się swoistym łącznikiem między momentami chaotycznie grającą defensywą, a czekającą na bramki ofensywą. Ostatnimi występami na pewien czas powinien zamknąć usta krytykom. Boss niejednokrotnie podkreślał znaczenia Hendersona zarówno na murawie jak i w szatni. Na dziś nie ma podstaw, żeby wątpić w jego słowa ponieważ boisko mówi samo za siebie. Cieszmy się zatem z dobrej formy kapitana i coraz lepszego zrozumienia nowej pozycji.

– O arcytrudnym meczu na zakończenie 2016 roku… (AdamR)

Wagi tego spotkania chyba nie muszę nikomu przedstawiać. Atmosferę poprzedzającą zbliżający się pojedynek dało się nawet wyczuć… podczas starcia Liverpoolu ze Stoke i pomeczowej konferencji prasowej. Bo chyba obecność Pepa Guardioli wśród zgromadzonych na Anfield kibiców nie należy do najczęstszych widoków. Będzie to starcie pomiędzy zarówno dwiema bardzo mocnymi w tym sezonie ekipami, jak i dwoma utytułowanymi menedżerami. Rezultat sylwestrowej potyczki może wpłynąć na nastroje w obu drużynach i przełożyć się na ostateczny wygląd ligowej tabeli. Bilans konfrontacji Klopp – Guardiola na chwilę obecną wynosi 4:4. Czyja drużyna wygra tym razem i sprawi jeden z najpiękniejszych prezentów noworocznych swoim kibicom?

Źródło: http://www.lfc.pl/
 

Powrót do archiwum

lfc.pl piłka nożna


comments powered by Disqus
 
Reklama

Miejsce na Twój button,
napisz: deatrening@gmail.com
Ekstraklasa
Lp Drużyna Punkty Z. R. P.
1 Śląsk Wrocław 3310 32
2 Jagiellonia Białystok 309 33
3 Lech Poznań 298 52
4 Raków Częstochowa 278 33
5 Pogoń Szczecin 268 25
6 Legia Warszawa 247 34
7 Zagłębie Lubin 216 36
8 Górnik Zabrze 195 46
9 Radomiak Radom 185 36
10 Stal Mielec 185 37
11 Piast Gliwice 172 112
12 Warta Poznań 174 56
13 Korona Kielce 163 74
14 Widzew Łódź 164 46
15 Cracovia 153 65
16 Puszcza Niepołomice 133 48
17 Ruch Chorzów 81 57
18 ŁKS Łódź 82 211